VALUE

Wyborcza.pl, Wrocław Natalia Sawka, Tygodnik Wrocław 17.02.2015 08:00
Pijmy wodę z kranu, zamiast butelkowanej. Jak Bill Gates. To tanie, zdrowe i ekologiczne​
„Po co przepłacać, skoro nie przepłaca Gates?
Fragment artykułu

- Picie kranówki to najtańszy i najprostszy sposób, by ugasić nasze pragnienie - przekonuje Jakub Dymek.
Zwraca uwagę, że codziennie na całym świecie produkowana jest masa opakowań i butelek plastikowych.
- Kupowanie jej jest pozbawione sensu. Jedyny, jaki w tym widzę, to cele marketingowe czy biznesowe firm produkujących te wody.

Kranówka to radykalna oszczędność dla naszych portfeli - podkreśla.

Bo człowiek każdego dnia powinien pić przeciętnie dwa litry wody.
Gdy jedna butelka kosztuje nas 2 złote, to w skali miesiąca wychodzi ponad sto złotych.

- Największym absurdem jest import wody do Polski z innych krajów. Jej przewóz to dodatkowe koszty ogromnej ilości paliwa, a przecież ta polska niczym nie różni się od tej, którą dodatkowo sprowadzamy z Francji czy Gruzji - zaznacza Dymek.
I śmieje się, że w Stanach Zjednoczonych produkuje się jedną z najbardziej popularnych i ekskluzywnych wód o nazwie Poland Spring. Jest sprowadzana do Polski samolotem i zapewnia pozór luksusu osobom z wyższych sfer.
Choć z kolei najbogatszy człowiek świata Bill Gates ostentacyjnie pije wodę z kranu. A w San Francisco niedawno zabroniono sprzedawania wody w plastikowych butelkach.
Ponadto w Stanach Zjednoczonych obowiązkiem rządów państwowych i lokalnych jest zapewnienie wszystkim osobom dostępu do pitnej wody. Poidełka można więc spotkać wszędzie; w muzeach, teatrach, szkołach czy w metrze.
Bynajmniej nie są wymysłem wziętym z filmów.

Od początku swojej kadencji kranówkę poleca także prezydent Słupska Robert Biedroń. Twierdzi, że rezygnacja z wody butelkowanej dla urzędu, to zysk kilkudziesięciu tysięcy złotych.